Rok, w którym lasy oddały swoje miasta: wielkie odkrycia polskiej archeologii 2026
Od zaginionego miasta Dąbrówno po skarby ukryte w leśnych ostępach, rok 2026 okazał się wyjątkowy dla polskiej archeologii średniowiecza. Spokojne spojrzenie na to, co odsłoniła ziemia.
Jako osoba, która o historii pisze i którą historia nie przestaje fascynować, nauczyłam się nie ufać zbyt pochopnie słowu przełom. A jednak rok 2026 sprawił, że sama go używam. To był bowiem wyjątkowy czas dla polskiej archeologii, w którym ziemia i lasy zwróciły nam kawałki przeszłości, o jakich wcześniej wiedzieliśmy głównie z zapisków i domysłów.
Odnalezione Dąbrówno
Najbardziej poruszyło mnie odkrycie zespołu z Uniwersytetu Gdańskiego, który ustalił pierwotną lokalizację średniowiecznego miasta Dąbrówno. Pozostałości dawno zaginionej osady odsłonięto na terenie dawnej Puszczy Galindzkiej na północy Polski. Wydobyto ponad pięćset zabytków datowanych od połowy XIV do początku XV wieku, w tym uzbrojenie, oporządzenie jeździeckie i ceramikę.
Nie tylko jedno miasto
Dąbrówno nie było jednak odosobnionym przypadkiem. W gęsto zalesionej części północno-zachodniej Polski badacze natrafili na ślady kolejnego średniowiecznego miasta, gdzie przeszukanie terenu przyniosło ponad czterysta przedmiotów, od narzędzi po monety z okresu od XIII do XV wieku. Rok 2026 układał się w wyraźny wzór, w którym jedno odkrycie zdawało się prowadzić do następnego.
Skarby w leśnych ostępach

Lasy okazały się szczególnie hojne. W Puszczy Włodawskiej na wschodzie kraju odsłonięto średniowieczne grodzisko, które ujawniło dwieście czterdzieści cztery zabytki z okresu od X do XIII wieku. W lesie nieopodal Spały grupa poszukiwaczy natrafiła zaś na ukryty skarb, w którym znalazły się spiralne naramienniki, fragmenty nagolenników z brązu i żelaza, nóż oraz bransoleta z dawnych czasów.
Dlaczego to takie ważne
Ktoś mógłby zapytać, czy garść przedmiotów naprawdę ma znaczenie. Dla mnie ma ogromne. Każda moneta, każde okucie pasa czy fragment ceramiki to nie tylko rzecz, ale świadectwo codziennego życia ludzi, którzy tu przed nami byli. Odnalezienie zaginionego miasta nie zmienia podręczników z dnia na dzień, ale przywraca twarz i konkret temu, co dotąd było jedynie nazwą na starej mapie.
Moja nadzieja na przyszłość
Patrząc na ten rok, czuję spokojną wdzięczność i ciekawość. Skoro tyle udało się odnaleźć w ciągu kilku miesięcy, to znaczy, że polskie lasy i pola wciąż kryją całe rozdziały naszej historii, cierpliwie czekające na odkrycie. Mam nadzieję, że badacze będą mieli środki i czas, by ich słuchać z uwagą, bo przeszłość odzywa się rzadko i nie zawsze dwa razy.





